Brak dialogu, niepokojące projekty legislacyjne i narastające problemy szkół wspierających edukację domową – środowisko edukacji domowej mówi jednym głosem: tak dalej być nie może.
Pod koniec lipca w Sejmie odbyło się spotkanie parlamentarnego zespołu ds. edukacji domowej, którego celem było omówienie kontrowersyjnych zmian w finansowaniu tej formy nauczania. Choć na sali pojawili się przedstawiciele środowisk edukacyjnych, dyrektorzy szkół, rodzice i organizacje społeczne, zabrakło przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej. Pomimo zaproszenia i licznych próśb, resort nie wysłał swojego reprezentanta.
Środowisko mówi jednym głosem
W spotkaniu udział wzięli m.in. poseł Marcin Józefaciuk (przewodniczący zespołu), posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska z Polski 2050, przedstawiciele Fundacji Szkoły w Chmurze, Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie, Fundacji Szkolnej, Montessori Mountain Schools oraz wielu rodziców i dyrektorów szkół prowadzących edukację domową. W imieniu Fundacji Edukacji Domowej głos zabrała również nasza przedstawicielka – Wiktoria Malinowska.
Wszyscy uczestnicy zgodzili się co do jednego – planowane zmiany w finansowaniu edukacji domowej są nie tylko krzywdzące, ale też zagrażają funkcjonowaniu całego systemu. Jak zauważył Mariusz Dzieciątko, już obecna subwencja na poziomie 0,4 ucznia pozwala zaledwie na pokrycie kosztów egzaminów, a dalsze cięcia doprowadzą do całkowitej niewydolności szkół wspierających ED.
Realne konsekwencje dla rodzin
Problemy nie kończą się na poziomie przepisów – mają one wymierny wpływ na codzienne życie rodzin edukujących dzieci w domu. Jak wskazali rodzice i dyrektorzy, ograniczenia finansowe powodują, że szkoły muszą wprowadzać limity miejsc, a rodziny często zmuszone są zapisywać dzieci do placówek oddalonych o setki kilometrów od miejsca zamieszkania. To szczególnie trudne dla rodzin z mniejszych miejscowości, które już teraz mają ograniczony dostęp do szkół wspierających ED.
Posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska zauważyła, że obecne działania MEN to jaskrawy przykład dyskryminacji rodzin edukujących domowo. Jej zdaniem edukacja domowa to istotne uzupełnienie całego systemu, a nie margines, który można traktować z pobłażliwością.
Dużo emocji, mało konkretów
Choć samo spotkanie było okazją do wysłuchania różnych głosów, nie obyło się bez frustracji. Wiktoria Malinowska zwróciła uwagę, że potrzebujemy realnych decyzji i strategii, które przyniosą efekty. Konkretną propozycją, jaka się pojawiła, było przekształcenie rozporządzenia o finansowaniu w ustawę tak, by każda zmiana musiała przejść pełną ścieżkę legislacyjną w Sejmie. To rozwiązanie można wdrożyć dwiema drogami: przez obywatelską inicjatywę ustawodawczą (100 tys. podpisów) albo inicjatywę poselską (minimum 15 posłów). Niestety, jak przyznał poseł Józefaciuk, zebranie takiej liczby podpisów poselskich może być nierealne z powodu dyscypliny partyjnej. Sam zapowiedział natomiast próbę zorganizowania spotkania z przedstawicielami MEN.
Co dalej?
Sytuacja wymaga szybkich działań. Rozmowy z samorządami, jak zauważają przedstawiciele środowiska, nie przynoszą efektów. Potrzebny jest jasny, wspólny plan – zarówno na poziomie społecznym, jak i politycznym. Fundacja Edukacji Domowej nie ustaje w działaniach: prowadzimy dialog z politykami, organizacjami, dyrektorami i mediami. Ale bez wsparcia całej społeczności nie uda się zbudować trwałej ochrony dla edukacji domowej.