Dlaczego wybór szkoły jest bardzo ważny?


Przechodząc na edukację domową, rodzice skupiają się przede wszystkim na zorganizowaniu nauki w domu – zaplanowanie czasu na naukę i zabawę, rozłożenie materiału na kolejne dni i tygodnie, odpowiednie dobranie zajęć pozalekcyjnych. Na początku często towarzyszą temu różne obawy – czy edukacja domowa jest na pewno najlepszym rozwiązaniem dla mojego dziecka, czy poradzimy sobie z opanowaniem materiału.o nauczaniu domowym zostanie już podjęta, rodzice załatwiają wszelkie formalności i niestety często zapominają o bardzo ważnej rzeczy – wyborze szkoły. Zapis dziecka na edukację domową do konkretnej szkoły często jest intuicyjny i przypadkowy.

Wybór placówki, do której dziecko dotychczas uczęszczało stacjonarnie lub tej, znajdującej się najbliżej miejsca zamieszkania, nie zawsze jest korzystny. O ile miejsce, w którym znajduje się szkoła, jest ważne dla uczniów stacjonarnych, ponieważ muszą pojawić się tam codziennie, o tyle dzieci uczące się w domu mogą lub nawet powinny kierować się innymi kryteriami. Wybór szkoły, zgodnie z przepisami polskiego prawa, musi odbyć się zgodnie z rejonem zamieszkania dziecka, czyli w obrębie województwa zamieszkania.

Korzyści, jakie mogą płynąć z wyboru odpowiedniej szkoły

Uczeń, który realizuje obowiązek szkolny w trybie nauczania domowego, nie jest pozbawiony opieki szkoły. Wręcz przeciwnie, szkoła ma pewne obowiązki względem ucznia.

Ustawa Prawo Oświatowe reguluje kwestie związane z zakresem obowiązków szkoły wobec dziecka uczącego się w trybie nauczania domowego. Obowiązki te są następujące:

1) zapewnienie prawa uczestniczenia w szkole w następujących zajęciach dodatkowych:

  • zajęcia z języka obcego nowożytnego innego niż język obcy nowożytny nauczany w ramach obowiązkowych zajęć edukacyjnych,
  • zajęcia, dla których nie została ustalona podstawa programowa, lecz program nauczania tych zajęć został włączony do szkolnego zestawu programów nauczania;
  • zajęcia rewalidacyjne dla uczniów niepełnosprawnych,
  • zajęcia prowadzone w ramach pomocy psychologiczno-pedagogicznej,
  • zajęcia rozwijające zainteresowania i uzdolnienia uczniów, w szczególności w celu kształtowania ich aktywności i kreatywności,
  • zajęcia z zakresu doradztwa zawodowego,

(podstawa prawna: art. 37 ust. 7 pkt 1 w związku z art. 109 ust. 1 pkt 2, 3 i 5-7 ustawy Prawo oświatowe);

 

2) zapewnienie dostępu do:

  • podręczników, materiałów edukacyjnych i materiałów ćwiczeniowych, o którym mowa w art. 54 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych,
  • pomocy dydaktycznych służących realizacji podstawy programowej znajdujących się w zasobach szkoły – w porozumieniu z dyrektorem tej szkoły,

(podstawa prawna: art. 37 ust. 7 pkt 2 ustawy Prawo oświatowe);

3) prawo do przystąpienia do egzaminu klasyfikacyjnego w dodatkowym terminie wyznaczonym przez dyrektora szkoły w przypadku, w którym uczeń  z przyczyn usprawiedliwionych nie przystąpił do pierwszego terminu egzaminu klasyfikacyjnego,

(podstawa prawna: art. 44l ust. 3 ustawy o systemie oświaty);

4) prawo do przystąpienia do egzaminu poprawkowego w przypadku niezaliczenia egzaminu klasyfikacyjnego,

(podstawa prawna: art. 44m ust. 1 ustawy o systemie oświaty);

5) prawo do przystąpienia do egzaminu poprawkowego w dodatkowym terminie wyznaczonym przez dyrektora szkoły (nie później niż do końca września) w przypadku, w którym uczeń z przyczyn usprawiedliwionych nie przystąpił do egzaminu poprawkowego,

(podstawa prawna: art. 44m ust. 3 ustawy o systemie oświaty).

 

Szkoła powinna zapewnić dziecku w nauczaniu domowym te zajęcia, które są w ofercie dla uczniów stacjonarnych. Jeżeli szkoła nie posiada danych zajęć, rodzic również nie może ich oczekiwać. Warto zatem wybrać placówkę, która oferuje zajęcia interesujące dziecko.

Udział dziecka w innych zajęciach czy aktywnościach szkolnych nie jest natomiast regulowany ustawą. Wypożyczenie podręczników czy innych pomocy naukowych, zaproszenie na Wigilię klasową, wspólne wyjście do teatru, szkolne zawody sportowe czy apel leżą natomiast w gestii szkoły. Nie jest ona zobowiązana do tego, by zapraszać dziecko na tego typu wydarzenia.

Szkoły przyjazne edukacji domowej zazwyczaj troszczą się o dzieci w edukacji domowej, zapraszając je na różnego rodzaju wydarzenia szkolne. Ogromnym plusem szkół przyjaznych edukacji domowej jest ich doświadczenie w nauczaniu domowym, dzięki czemu rodzic może otrzymać kompleksową pomoc w zapisie dziecka oraz otrzymać odpowiednie informacje dotyczące nauczania domowego w trakcie roku szkolnego.

Gdzie szukać szkoły dla dziecka?

Troska o wybór odpowiedniej szkoły niesie za sobą wiele korzyści. Pozostaje jeszcze jedna kwestia – gdzie znaleźć odpowiednią szkołę? Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest fakt, że istnieje wiele szkół, które same określają siebie mianem szkół przyjaznych edukacji domowej. Takie placówki mają niekiedy nawet wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu uczniów w edukacji domowej. Dokładnie znają przepisy i wymagania formalne związane z taką formą spełniania obowiązku szkolnego, dzięki czemu pomagają rodzicowi w dopełnieniu formalności i wspierają w podjętej decyzji.

O funkcjonowaniu szkół dużo mogą powiedzieć sami rodzice, którzy poznali funkcjonowanie danej placówki i są z niej zadowoleni lub wręcz przeciwnie – sparzyli się i na pewno nie polecą nikomu tej szkoły, choćby ze względu na nieprzyjazny stosunek szkoły do nauczania domowego lub niedopełnianie podstawowych obowiązków wobec dziecka uczącego się w domu.

Takimi kwestiami warto się dzielić i wzajemnie informować, polecając te szkoły, które są przyjazne i otwarte na edukację domową.

Fundacja Edukacji Domowej stworzyła Katalog Szkół Przyjaznych Edukacji Domowej, Katalog tworzony jest przez Rodziców oraz szkoły, które wspierają nauczanie domowe. Przeznaczony jest zarówno dla osób szukających odpowiedniej szkoły dla dziecka, jak i dla tych, którzy zapisali dziecko do wybranej placówki.

W internetowym Katalogu szkołę wyszukać można według województwa, w którym się ona mieści. Serdecznie zachęcamy do wyrażenia opinii na temat szkoły, do której zapisane jest Państwa dziecko w trybie nauczania domowego. Komentarz i ocena są bardzo pomocne dla rodziców, którzy dopiero szukają odpowiedniej szkoły dla swojego dziecka.

Dowolną, sprawdzoną szkołę, można dodać do Katalogu przez opcję „Dodaj szkołę”. Dzięki zaangażowaniu Rodziców i samych szkół możliwe jest tworzenie bazy szkół wspierających nauczanie domowe. Katalog znajduje się pod linkiem:

http://www.domowa.edu.pl/katalog/

Warto również o opinię zapytać rodziców na forum dotyczącym edukacji domowej. Jednym z nich jest grupa dla Rodziców i wszystkich osób zainteresowanych edukacją domową „Edukacja domowa w praktyce”. Po dołączeniu do grupy możliwe jest dodanie zapytania.

 

Opracowała: Aneta Sarnowska-Frank

Wywiad z Iloną Wrońską – „Edukacja domowa to fantastyczna podróż”


Pani Ilona Wrońska, aktorka edukująca swoje dzieci w domu, od kwietnia 2018 r. prowadzi bloga, na którym dzieli się z czytelnikami swoim doświadczeniem bycia nauczycielem dla własnych dzieci. Zapytaliśmy panią Ilonę o kilka ważnych kwestii dotyczących homeschoolingu. Serdecznie zachęcamy do zapoznania się z wywiadem, w którym pani Ilona odpowiada na pytania o to, jak wygląda edukacja domowa w jej rodzinie.

 

ASF: W kwietniu tego roku na Pani blogu pojawił się pierwszy wpis dotyczący edukacji domowej. Na blogu dzieli się Pani doświadczeniem bycia nauczycielem dla swoich dzieci. Pani wpisy  są ogromną inspiracją i wsparciem dla rodziców, którzy rozważają tę formę edukacji dla swoich dzieci. Edukacja domowa cieszy się coraz większą popularnością w Polsce. Ma Pani już niemal trzyletnie doświadczenie w kształceniu swoich dzieci w domu. Co było dla Pani najcenniejszym doświadczeniem w tym czasie „homeschoolingu”?

 

IW: Kiedy nasze dzieci już dorosną i minie czas edukacji w naszym domu, będę pewnie robiła w głowie podsumowania i wtedy odpowiem na pytanie: „Co było najcenniejszym doświadczeniem?”. W tej chwili jesteśmy w fazie doświadczania i nie jesteśmy w stanie tego ocenić. To się dzieje tu i teraz i nie zastanawiamy się nad tym, po prostu robimy swoje najlepiej jak potrafimy.

 

Wspomniała Pani o lękach, które początkowo towarzyszyły decyzji o ED. Z czym były związane? Jakie były Pani obawy?

 

Chyba największą obawą było to, czy my na pewno dobrze nauczymy swoje dzieci, czy damy radę przypomnieć sobie materiał ze szkoły podstawowej. Czy będziemy potrafili wytłumaczyć trudne zagadnienia, czy znajdziemy klucz do nauczania domowego, który nie będzie powielaniem tego, co znamy. Takich kilka obaw nam towarzyszyło, teraz jest ich zdecydowanie mniej 🙂 .

 

Państwa decyzja o skorzystaniu z formy edukacji domowej była motywowana wyjazdem za granicę. Gdyby miała Pani wymienić kilka najważniejszych umiejętności, których dzieci nauczyły się podczas podróży, co by to było?

 

Poza podstawą programową taką główną umiejętnością, którą nabyły nasze dzieci, to otwartość na nowe, nieznane rzeczy, miejsca. Mam nadzieję, że obudziliśmy w nich chęć poznawania świata. Poza tym, podczas takich długich podróży, człowiek uczy się radzenia sobie z niespodziewanymi sytuacjami. Taki wyjazd to niezła lekcja życia.

 

Dzieci chodziły wcześniej do szkoły. Pisała Pani o tym, że po powrocie z USA dzieci wróciły na dwa miesiące do szkoły, po czym zdecydowały, że edukacja domowa jest dla nich  lepszym rozwiązaniem. Czym była motywowana ta decyzja? Dlaczego dzieci same uznały, że wolą uczyć się w domu?

 

Po prawie 6 miesiącach przebywania poza swoim miejscem zamieszkania dzieciaki po prostu poczuły ogromną tęsknotę za przyjaciółmi. Powrót do szkoły miał być dla nich między innymi powrotem do znajomych. I oczywiście był, ale był także powrotem do kartkówek, sprawdzianów, zadań domowych… Dość szybko przypomniały sobie, że nauka w szkole to dla nich stres, a po ED wiedziały, że wcale tak być nie musi. Nauka może być przyjemna i przede wszystkim, co najważniejsze, nie trwać tak długo jak w szkole. Stąd ich prośba o kontynuację ED. Dodam tylko, że dziennie poświęcamy dzieciom 3 godziny zegarowe, resztę czasu mają dla siebie.

 

Natasza i Kajtek napisali książki z podróży i sami je zaprojektowali. Taka książka to świetny pomysł na to, by w kreatywny sposób rozwijać umiejętności dzieci i pozwalać im na realizację pasji. Kto był pomysłodawcą tego przedsięwzięcia?

 

Chyba ja 🙂 .

 

Natasza i Kajtek korzystają z podręczników szkolnych. Czy to wystarcza, aby przerobić całą podstawę programową z danego przedmiotu, czy może korzystają Państwo z dodatkowych uzupełnień?

 

Raczej nie korzystamy z dodatkowych książek. Chyba że temat akurat ich zainteresuje, wtedy trochę go rozszerzamy, ale to nie zdarza się często. W tym wieku dzieci nie lubią się uczyć – pewnie w większości domów tak jest, bo dzieci uczą się rzeczy, których nie do końca rozumieją albo tematy są nudne.Wtedy często nam mówią, że to im się w życiu na pewno nie przyda 🙂 .

 

Jak radzą sobie Państwo z podstawą programową? Czy realizacja założeń koniecznych do egzaminu wymagała opracowania szczegółowego planu i podziału materiału? Czy przerabiają Państwo materiał zgodnie z założeniami podręcznika?

 

Jeszcze rok temu dzieci zaliczały egzaminy z przedmiotów semestralnie. W tym roku zdecydowaliśmy się na roczne egzaminy. Mamy już większą wprawę w przygotowaniach. Jesteśmy zorganizowani i zmotywowani, żeby większość materiału zaliczyć do stycznia. bo wtedy będziemy mieli długie wakacje 🙂 . Wszystko jest możliwe. Przerabiamy całą podstawę programową, jak już wspomniałam 3 godziny wystarczą, ale mamy 2 dzieci, a nie 25 jak w szkole. Nie robimy im klasówek, sprawdzianów, po prostu uczymy, a przed egzaminem końcowym powtarzamy, utrwalamy. Na takie powtórki potrzebujemy około 2 tygodni. W tej chwili skupiliśmy się na 4 przedmiotach: biologii, języku polskim, matematyce i języku angielskim. Codziennie przerabiamy z nimi jakiś temat.

 

Czy mogłaby Pani powiedzieć coś więcej na temat tego, jak wyglądają godziny nauki z dziećmi. Czy mają Państwo wypracowany stały plan działania? Czy lekcje w domu podzielone są na przedmioty?

 

Oczywiście, że są podzielone na przedmioty. To jest już 5 i 6 klasa. Jedyne, co można czasami połączyć, to przyrodę z geografia, czasami historię z językiem polskim, np. Grecję i mity. W młodszych klasach udawało się więcej, wiele zagadnień dzieci przerabiały razem. W tej chwili często bywa to niemożliwe, bo też tematy są różne. To, co udaje się łączyć, to język angielski, matematykę i język polski tego dzieci uczą się razem, czasami syn trochę więcej niż powinien, bo uczy się z książek do 6 zamiast do 5 klasy. Lektury przerabiają teraz te same. Jeżeli chodzi o czytanie, to mamy taką domową umowę, że dzieci czytają swoje ulubione książki fantasy, a w lekturach pomaga audiobook, właśnie czeka ich 13 godzin słuchania W pustyni i w puszczy, około 40 minut dziennie. Mamy też książki, które czytam im ja. Tak, niektórych to dziwi, że w tym wieku dzieci chcą słuchać tego, co czyta im mama, ale my to uwielbiamy, zwłaszcza historie, które opisuje Brandon Mull, obecnie czytam im Pięć Królestw. Leżymy sobie wtedy na kanapie, przytulamy i odpływamy w świat fantasy 🙂 . Mam nadzieję, że jeszcze długo będą chcieli mnie słuchać 🙂 .

 

Rodzice często obawiają się podstawy programowej, którą trzeba zrealizować. Z jednej strony chcą podążać za indywidualnymi zainteresowaniami i predyspozycjami dziecka. Z drugiej natomiast mają świadomość, że wisi nad nimi widmo egzaminów. Jak Pani udaje się to pogodzić?

 

Egzaminy są konieczne. Możemy się z tym zgadzać lub nie, ale dzieci są zobowiązane do nich przystąpić. Dzięki temu, że tak mało czasu zajmują nam lekcje, to mają czas na swoje ulubione rzeczy, mogą rozwijać zainteresowania. Natasza coraz częściej sięga po gitarę, chodzi na zajęcia z pływania i pobija swoje własne rekordy. Kajtek lubi parkour, do zeszłego roku przez kilka lat uczęszczał na karate, a teraz zapisał się na zajęcia o tajemniczej nazwie „Umysł szlachetnego wojownika”. Wszystko udaje się nam pogodzić. Mamy jeszcze czas na własną pracę 🙂 .

 

Natasza i Kajtek zapisani są do szkoły realizującej założenia Marii Montessori. Podzieliła się Pani również z czytelnikami bloga informacją, że wychowywanie dzieci w tym nurcie Panią zainteresowało. Czy są jakieś elementy edukacji zaczerpnięte z nurtu Montessori, które wykorzystuje Pani podczas wspólnej nauki?

 

Staramy się omijać tematy, a raczej przesuwać je w czasie, gdy wydają się za trudne. Jeżeli czuję, że np. na omawianie układu rozrodczego jest jeszcze za wcześnie, to wracam do tego za kilka miesięcy. Tak działa Montessori. Jeśli czujesz, że Twoje dziecko nie jest na coś gotowe, nie dojrzało do pewnego tematu, to poczekaj chwilę, daj mu czas. W ED mamy możliwość żonglowania tematami, to zależy tylko i wyłącznie od nas, czy dziecko pozna budowę pantofelka i eugleny we wrześniu czy w maju. A tak nawiasem mówiąc, czy to nam się kiedyś przydało? Są tematy takie, które, krótko mówiąc, nie bardzo interesują nasze dzieci, a jednak musimy je chociaż trochę dotknąć. Dlatego, pisząc na blogu o resetowaniu dysku (w domyśle naszego mózgu), czasami zalecam im zapamiętać, zaliczyć i zapomnieć.

W szkole Montessori pracuje się nad projektami, staramy się to wprowadzać do naszego nauczania. Przerobiliśmy z Nataszą niedawno planety. Poprosiłam ją, żeby na dużej kartce narysowała wymyśloną planetę, stworzyła życie na niej, wymyśliła nazwę, zaznaczyła, ile ma księżyców, jakiej jest wielkości, żeby uruchomiła maksymalnie swoją wyobraźnię. Ten projekt powstaje teraz zapewne w jej głowie. Ma kilka tygodni, żeby go zrealizować. Podobnie jest też z informatyką, chciałabym żeby po poznaniu wszystkich tegorocznych tematów stworzyli wspólne dzieło, które pokaże ich umiejętności w tym zakresie. W zeszłym roku na bazie poznanego materiału tworzyli gry planszowe z historii i krzyżówki z przyrody. W najbliższym czasie poproszę ich też o to, by wyobrazili sobie, że są na Olimpie i mają możliwość spędzenia jednego dnia z wybranym bogiem greckim – to będzie praca opisowa. Pomysł ukradłam z Montessori 🙂 .

 

Na blogu wspomniała Pani o dodatkowych lekcjach języka angielskiego. Jakie są Państwa metody na naukę języków obcych?

 

Do języka angielskiego przychodzi 3 razy w tygodniu uwielbiana przez dzieci pani Ula. Wiosną, po zaliczeniach, wychodzili na spacery i po prostu rozmawiali albo grali w gry planszowe w języku angielskim. Zależy nam na tym, by nie bały się rozmawiać, zwłaszcza kiedy podróżujemy. Nie mają jeszcze śmiałości, chociaż dużo rozumieją.Wszystko przyjdzie z czasem. Bardzo zależy nam na nauce języków. Od stycznia, kiedy już część egzaminów zaliczą, będą uczyć się języka hiszpańskiego. Przez 1,5 miesiąca mieszkaliśmy w Meksyku, bardzo spodobał nam się ten język.

 

Z czytelnikami bloga podzieliła się Pani pomysłem na „ściankę wiedzy”, który ułatwia dzieciom przyswajanie wiedzy w przyjaznej atmosferze. Z jakich jeszcze „patentów” korzysta Pani podczas wspólnej nauki?

 

Staram się, żeby trudne słowa kojarzyli z prostą rzeczą. Natasza często coś rymuje, np. Krzysztof Kolumb 1492 tra ta tatatatata 🙂 albo wymyśla do danego słowa tekst. Kajtek ostatnio przerabiał budowę komórki roślinnej i zwierzęcej i jest tam takie trudne słowo jak mitochondrium, nie wiedział z czym to skojarzyć. Jak zobaczył rysunek, to powiedział, że przecież to ma kształt fistaszka i jakoś tak łatwiej weszło mu to do głowy. Albo że komórka bakteryjna wygląda jak mysz 🙂 . Takich przykładów jest dużo i rodzą się najczęściej wtedy, gdy coś wydaje się na początku trudne, a później staje się całkiem łatwe 🙂 .

 

Tabliczka mnożenia na rowerze. Lekcja geografii w samolocie podczas planowania podróży do Azji. Powtórki w samochodzie. Czy taka forma nauki wiąże się z dużym poświęceniem rodzica? Czy nie zabiera to radości wspólnych chwil? I przede wszystkim, czy jest to skuteczne?

 

Te wspólne chwile z dziećmi w ED to ogromna przyjemność. Nikt nam tego nie zabierze, to duża wartość. To nasz domowy eksperyment i nie wiemy, jakie będą tego efekty. Po prostu czujemy, że to jest nasza wspólna droga. Już za kilka lat dzieci pójdą swoją drogą. To tak szybko mija. Poprzez ED budujemy z nimi więź, relację, uczymy się siebie. To fantastyczna podróż. Myślę, że jedna z naszych najciekawszych.

W poście na blogu dotyczącym podróży do Azji pisze Pani: „Miał to być wyjazd bez nauczania, ale tak się nie da, wszystko jest nauką”. W jaki sposób zaszczepia Pani w dzieciach chęć samodzielnego zdobywania wiedzy?

 

Nie ma nic lepszego jak doświadczanie, przekonanie się na własnej skórze, dotknięcie, a nie tylko zobaczenie w książce. Wiem, że nie każdy ma szansę na dalekie podróże, ale przecież tutaj też mamy wiele ciekawych miejsc. Może zamiast uczyć się z książek o Gnieźnie czy Malborku trzeba pojechać i zobaczyć.

 

Wspomniała Pani również o tym, że kontakty z rówieśnikami w szkole ograniczone są do kilkuminutowej przerwy. Edukacji domowej zarzuca się, że dzieci korzystające z tej formy nauki nie mają kontaktu z rówieśnikami. Czy zgadza się Pani z tą opinią?

 

Nasze dzieci mają kontakt z innymi. Nie jest codzienny, ale weekendowy. Chodzą też na zajęcia dodatkowe, tam też są dzieci. Jeżdżą na obozy, też z dziećmi. Wychodzą do kina, umawiają się na przejażdżki rowerowe, chodzą na urodziny. Nie wiem, z jaką ilością osób musieliby się spotykać, żeby udowodnić niedowiarkom, że ED to nie izolacja.

 

Pisze Pani otwarcie o tym, że kryzysy się zdarzają… i to nie tylko dzieciom. Jakie są Pani metody na motywację dzieci do nauki, ale też do motywacji samej siebie?

 

Motywacją przeważnie są podróże. W zeszłym roku zaplanowaliśmy miesięczny wyjazd na przełomie grudnia i stycznia na Ukrainę. I to była nasza motywacja.Wizja 30 dni wolnego od nauczania, od pracy dodawała nam otuchy 🙂 . Czasami czujemy się przemęczeni danym przedmiotem, który przerabiamy codziennie przez kilka tygodni, wtedy po prostu go odkładamy na jakiś czas. W zeszłym roku postanowiliśmy, że matematykę i język polski zaczniemy przerabiać dopiero w lutymi i tak też się stało. Główną motywacją dzieci jest możliwość zaliczenia szybciej przedmiotów, a tym samym dłuższe wakacje. W zeszłym roku szkolnym wakacje trwały u nas 3 miesiące. Czasami dzieci swoim zachowaniem, lenistwem doprowadzają nas do ostateczności. Mówimy wtedy, że jak im się nie podoba, to zawsze mogą wrócić do szkoły. Nie lubią jak tacy jesteśmy, obrażają się wtedy na nas i mówią, że wyjeżdżają do Chin 🙂 .

 

Czy bierze Pani pod uwagę ewentualność, że w starszych klasach dzieci będą musiały wrócić do szkoły?

 

Zakładamy, że nasze nauczanie potrwa do 8 klasy. Później zdecydują, czy chcą iść do liceum państwowego, Montessori czy może jeszcze coś innego wymyślą.

 

Udowodniła Pani, że można rozwijać się zawodowo, poświęcać czas na nauczanie własnych dzieci i realizować przy tym swoje pasje. Jak jest Pani przepis na sukces?

 

Trzeba być zorganizowanym, cierpliwym, nie poddawać się, wierzyć we własne decyzje, nie ulegać presji otoczenia, wspierać się, kochać, szanować, nie przeszkadzać sobie, nie wymagać za dużo – tylko tyle, ile trzeba, mieć wspólne cele, robić po swojemu, a nie tak, jak wypada, akceptować – nawet porażki, i – jakby to powiedziały nasze dzieci –wyluzować 🙂 .

 

Jakich rad udzieliłaby Pani rodzicom, którzy myślą o edukacji domowej, ale obawiają się, że mogą nie podołać temu zadaniu?

 

Nie bójcie się ryzykować. Zawsze przecież można wrócić do tego, co już znacie. Próbowanie jest ciekawe, inspirujące. Może taka decyzja sprawi, że stworzycie w domu coś bardzo oryginalnego. Trzymam kciuki za wszystkich domowych edukatorów.

 

Z Iloną Wrońską rozmawiała Aneta Sarnowska-Frank

 

Edukacja domowa pozwala rozwijać talenty


Co jest ważniejsze – realizowanie ścisłych założeń podstawy programowej czy rozwijanie pasji dziecka? To pytanie zadają sobie nieustannie rodzice, pedagodzy i nauczyciele.

Rodzice, uczący swoje dzieci w domu, wierzą, że czas poświęcony na rozwój pasji i talentów dziecka przyniesie pozytywne rezultaty i rozbudzi chęć zgłębiania także innych dziedzin nauki. Nie ulega wątpliwości, że dzieci realizujące tryb edukacji domowej mają znacznie więcej czasu na to, by skupić się na rozwijaniu swoich zainteresowań.

Realizacja obowiązującego materiału jest konieczna, ale w edukacji domowej odbywa się to nieco inaczej. Dziecko, ucząc się w domu, ma szansę poznać swoje talenty i je rozwijać, ponieważ ma dużą swobodę w przerabianiu podstawy programowej. Brak konieczności dostosowania się do tempa pracy klasy oraz możliwość realizowania podstawy programowej w rytmie dopasowanym do indywidualnych predyspozycji dziecka stwarza dodatkowe możliwości rozwoju.

W edukacji domowej uczy się Szymon Urbanowicz, uczestnik programu „Mam Talent”, który w ubiegłą sobotę, 15.09.2018 r., zachwycił jury i widzów swoim występem. 9-letni chłopiec, mimo swojego młodego wieku, już od kilku lat gra na perkusji. Swoją niezwykłą pasję rozwija przede wszystkim w domu pod czujnym okiem rodziców. Warto także dodać, że w programie wystąpi również 14-letnia siostra Szymona, Monika, prezentując swój talent wokalny.

Rodzeństwo nigdy nie uczęszczało do szkoły. Dzieci obowiązek szkolny spełniają w domu, dzięki czemu mają więcej czasu, by rozwijać się pod kątem muzycznym.

Szymon i Monika są przykładem tego, że edukacja domowa daje dziecku przestrzeń do rozwijania swoich indywidualnych predyspozycji. Dzięki temu, że rodzeństwo nie musi uczęszczać na tradycyjne lekcje, możliwe jest poświęcenie czasu na ćwiczenia oraz wyjazdy bez obaw o nadrobienie zaległego materiału. Szymon i Monika mogą się rozwijać muzycznie dzięki wolności w edukacji, jaką daje nauczanie domowe.

Zachęcamy do obejrzenia niezwykłego występu małego perkusisty, klikając w poniższy link:

https://www.tvn.pl/programy/mam-talent,19,pc/aktualnosci,3607/mam-talent-9-latek-z-perkusja-rozwalil-system,273676,n.html

Opracowała: Aneta Sarnowska-Frank

Jak przygotować się na nowy rok szkolny, jeżeli dziecko nie chodzi do szkoły?


Czas wakacji powoli dobiega końca. Z początkiem września uczniowie wrócą do szkół i rozpoczną kolejny rok szkolny. Nie czeka to jednak wszystkich. Dzieci uczące się w domu ominie konieczność trudnego powrotu do szkolnej ławki. Mimo że dla niektórych uczniów wakacje były czasem zdobywania nowych umiejętności, nauki i rozwoju, powrót do obowiązków szkolnych czeka wszystkich uczniów. Dla niektórych może okazać się on trudny, dlatego przygotowaliśmy kilka pomysłów, dzięki którym nauka w domu okaże się wyłącznie przyjemnością.

Czy trzeba motywować?

 

Kwestia konieczności motywacji dziecka do nauki zależy od jego indywidualnych predyspozycji. Niektóre dzieci przez całe wakacje z upragnieniem czekają na powrót do kontynuowania obowiązku szkolnego i z ogromną radością realizują materiał kolejnej klasy. Inne natomiast potrzebują motywacji ze strony rodzica. W obu przypadkach istotne jest natomiast nastawienie rodzica – zauważanie małych sukcesów, pochwały i przede wszystkim wsparcie w napotkanych trudnościach.

Jak (nie) motywować?

 

Motywacja do nauki powinna opierać się przede wszystkim na wyeksponowaniu zalet samej nauki (co nie jest równoznaczne z korzyściami). Rodzic swoją postawą i przykładem może pokazać dziecku, że wiedza sama w sobie jest ogromną wartością. Nauka dziecka nigdy nie powinna być motywowana nagrodą, ponieważ nastawia dziecko na otrzymanie jednorazowego bodźca po wykonaniu zadania. Cel zostaje osiągnięty, ale przestaje być celem, a staje się jedynie środkiem do osiągnięcia nagrody. Zamiast systemu kar i nagród warto wprowadzić system konsekwencji. Oznacza to, że rodzic przedstawia dziecku, jakie są konsekwencje jego postępowania i pozwala mu na podjęcie decyzji, np. konsekwencją pominięcia jednego działu z matematyki jest to, że dziecku znacznie trudniej będzie zrozumieć kolejny dział. Takie podejście uczy dziecko odpowiedzialności za swoje postępowanie. Znacznie różni się od kary, ponieważ kara nie jest związana z zachowaniem dziecka, np. odmówienie dziecku możliwości wyjścia na urodziny kolegi, ponieważ nie wykonało zadań. Wywołuje to w dziecku poczucie niesprawiedliwości oraz wskazuje, że niewykonanie obowiązków albo nieodpowiednie zachowanie skutkuje zabraniem dziecku czegoś, na czym mu zależy. Takie postępowanie po pierwsze uczy ślepego posłuszeństwa zasadom, które dla dziecka mogą być niezrozumiałe oraz wskazuje, po drugie natomiast wskazuje, że rodzic ma władzę nad dzieckiem – nie jest jego partnerem i przyjacielem, ale suwerenem, który może dać lub zabrać coś, co dla małego człowieka jest ważne. Trzeba tu jednak jasno zaznaczyć, że nagroda nie jest tym samym, co podarunek.

Jak zaplanować kolejny rok szkolny?

 

Gdy już wiadomo, jak motywować dziecko do pracy, warto przedstawić swojej pociesze obowiązki czekające je w kolejnym roku szkolnym. Można to zrobić, wspólnie przeglądając podstawę programową i wymagania edukacyjne, żeby wskazać dziecku, jakich przedmiotów będzie uczyło się w danym roku szkolnym oraz jakie zagadnienia będzie poznawało. W przypadku młodszych dzieci rodzic sam może przedstawić w przystępny sposób dziecku najważniejsze zagadnienia. Warto zaakcentować ich atrakcyjność, żeby rozbudzić ciekawość małego odkrywcy. Ważnym punktem programu jest to, aby dziecko miało realny wpływ na to, czego będzie się uczyło, proponując własne rozwiązania, wskazując książki, które chciałoby przeczytać. Może warto zorganizować wycieczkę edukacyjną, połączyć omawianie lektury z wyjściem do teatru albo zrobić lekcję historii w muzeum?

Na co warto poświęcić uwagę i czas?

 

Znając predyspozycje dziecka – jego sposób i tryb nauki oraz zainteresowania rodzic jest w stanie podjąć decyzję dotyczącą zajęć dodatkowych. Ich dobór powinien być związany nie tylko z kwestią przydatności, ale przede wszystkim z tym, czy dziecko jest zajęciami zainteresowane. Ważne, aby plan dnia dziecka nie był wypełniony od góry do dołu zajęciami, ponieważ między nauką, pracą i odpoczynkiem w życiu każdego człowieka, a szczególnie małego, zachowany powinien zostać balans. Zajęcia dodatkowe mogą obejmować naukę języków obcych, zajęcia sportowe, plastyczne czy muzyczne. Gama rozwiązań jest naprawdę duża. Zajęcia prowadzone przez nauczyciela czy instruktora nie są jednak jedynym rozwiązaniem. Rodzic ma możliwość wprowadzenia regularnych zajęć w domu, które sam może poprowadzić, np. lekcje gotowania, warsztaty pisarskie czy lepienie i ozdabianie figurek z masy solnej to jedynie kilka propozycji. Poza działaniem odprężającym i edukacyjnym takie dodatkowe zajęcia z rodzicem służą budowaniu wspólnych relacji i służą wzajemnemu poznaniu.

Przestrzeń

 

Warto zatroszczyć się także o przestrzeń, w której dziecko będzie przebywać. Ogromną zaletą edukacji domowej jest to, że nauka może odbywać się w każdym miejscu. Niektóre dzieci natomiast lepiej przyswajają wiedzę, gdy miejsce nauki pozostaje niezmienne. Jednym z rozwiązań jest zagospodarowanie przestrzeni wokół stołu lub biurka dziecka (lub w miejscu, w którym najczęściej się uczy) w taki sposób, aby czuło się komfortowo.

Czy konieczna jest wyprawka?

 

Dziecko uczące się w domu nie musi przenosić szablonowych (niekiedy niezrozumiałych dla niego) szkolnych rozwiązań, takich jak zapisywanie tematu lekcji w zeszycie. Standardowe przybory szkolne, takie jak plecak czy piórnik nie są dziecku potrzebne. Warto jednak wykorzystać inne przybory i pomoce, które pozwolą dziecku rozwinąć kreatywność i dostarczą radości zarówno dziecku, jak i rodzicowi.

 

Opracowała: Aneta Sarnowska

Nie musisz być superbohaterem, żeby uczyć swoje dziecko w domu


Czas wakacji to okres zasłużonego odpoczynku. Warto jednak już teraz zastanowić się nad edukacją dziecka i zaplanować kolejny rok szkolny.

Drogi Rodzicu, jeżeli zastanawiasz się nad rozpoczęciem edukacji domowej ze swoim dzieckiem, ale masz wątpliwości związane z tą decyzją, zapoznaj się z poniższym artykułem i dowiedz się, jakie korzyści płyną z edukacji domowej.

Czym jest edukacja domowa?

W polskim systemie oświaty istnieją cztery możliwości spełniania obowiązku szkolnego. Pierwszym z nich jest tryb stacjonarny, w którym dziecko uczęszcza do szkoły. Jest to najbardziej popularna forma edukacji w Polsce. Drugą opcją jest indywidualny tok nauczania polegający na tym, że dziecko wykazujące się szczególnymi zdolnościami, poza uczęszczaniem do szkoły stacjonarnej, realizuje dodatkowy program dopasowany do jego indywidualnych predyspozycji. Nauczanie indywidulane jest kolejną możliwością, z której skorzystać można jedynie w szczególnych przypadkach. Jest ono przyznawane dziecku przez szkołę w przypadku, gdy jego stan zdrowia utrudnia lub uniemożliwia mu uczęszczanie do szkoły w trybie stacjonarnym. Wówczas lekcje z dzieckiem odbywają się w domu i prowadzone są przez nauczyciela. Czwartą możliwość stanowi natomiast edukacja domowa. Jest to forma kształcenia, w której dziecko zapisywane jest do szkoły stacjonarnej zgodnie z województwem zamieszkania. Nie uczestniczy jednak w tradycyjnych lekcjach w szkole. Obowiązek szkolny spełnia w domu lub korzystając z zajęć poza systemem szkolnym. W tej formie nauki to rodzic lub prawny opiekun przejmuje na siebie obowiązek kształcenia dziecka i tym samym staje się dla niego nauczycielem.

Drogi Rodzicu, pamiętaj, że aby uczyć swoje dziecko w domu, nie musisz posiadać wykształcenia pedagogicznego, ani spełniać żadnych wymogów formalnych, które weryfikują Twoją wiedzę. Najważniejsze są chęci!

Dlaczego edukacja domowa?

Edukacja domowa jest coraz częściej wybieraną formą edukacji w Polsce. Niezadowolenie z systemu szkolnictwa to tylko wierzchołek góry lodowej, który sprawia, że rodzice decydują się na kształcenie swojego dziecka w domu. Forma edukacji domowej pozwala rodzicom na większą swobodę podejmowania życiowych decyzji, które nie są zależne od planu lekcji i harmonogramu roku szkolnego. Zagraniczne podróże, wyjazdy edukacyjne, rodzinne uroczystości czy delegacje możecie spędzać wspólnie bez konieczności usprawiedliwiania nieobecności w szkole i nadrabiania zaległego materiału. Faktem jest również to, że w edukacji domowej dziecko przyswaja wiedzę w krótszym czasie, ponieważ tempo pracy dostosowane jest do jego indywidualnych potrzeb.

Budowanie trwałych relacji

Relacje oparte na bliskości to wartość, która dla wielu rodziców staje się nadrzędna. Edukacja domowa stwarza odpowiednie warunki do tego, by budować trwałe i silne więzy rodzinne. Rodzic spędza z dzieckiem znaczną część dnia, dzięki czemu ma możliwość obserwowania jego rozwoju. Edukacja domowa to nie tylko wspólna nauka z dzieckiem, ale przede wszystkim odkrywanie świata jego oczami. Wspólne posiłki, nauka bez sztywnych czasowych ram, wspólna zabawa sprawiają, że więzy rodzinne się zacieśniają, a sama rodzina staje się dla dziecka ogromną wartością.

Realny wpływ na rozwój intelektualny dziecka

W nauczaniu domowym to rodzic ma największy wpływ na rozwój swojego dziecka. Rodzic staje się nie tylko nauczycielem, ale przewodnikiem, autorytetem i przyjacielem. Rodzic może kształtować charakter swojego dziecka, przekazywać mu idee i wartości, które są dla niego ważne, ale też rozmawiać, wymieniać spostrzeżenia i poglądy. W nauczaniu domowym rodzic może również pomóc dziecku w rozwijaniu jego indywidulanych predyspozycji – lekcje baletu, rysunku, gry na pianinie, języków obcych to tylko niektóre z opcji wydobywające talenty dziecka. Wspólne lepienie figurek z masy solnej, wycinanie witraży, dekorowanie stołu, zbieranie jesiennych liści to doskonały sposób na kreatywne spędzenie czasu. Rodzic nie musi obawiać się, że dziecko będzie czerpać z niewłaściwych wzorców lub że wpływ na nie będą mieli rówieśnicy.

Wszystko jest nauką

Gotowanie, wycieczki do muzeum, jazda na rowerze. Wszystko to jest formą nauki, podczas której dziecko zyskuje nowe kompetencje i poznaje świat na swój własny sposób. Nauka nie musi kojarzyć się z przerabianiem podręcznika strona po stronie, a dziecko ma szansę zobaczyć, że to, czego się uczy, dotyczy otaczającego je świata. Nauka i zdobywanie wiedzy często łączone są ze sprawdzianami, pracami domowymi i dźwiganiem ciężkich tornistrów. W domu dziecko ma przestrzeń i czas na doświadczenie i praktyczną naukę. Uczy się nie tylko treści zawartych w podstawie programowej, ale także rozwija swoje zainteresowania, wdraża się do obowiązków domowych i uczy się samodzielności.

Dzieciństwo bez ograniczeń

Nieograniczone sposoby poznawania świata i możliwość podążania za własnymi zainteresowaniami to bodaj największe zalety edukacji domowej. Dziecko, aby swobodnie się rozwijać, potrzebuje bezpiecznej, pełnej miłości przestrzeni do nauki, jaką zapewnia rodzinny dom. Możliwość nauki przez ruch i doświadczenie pobudzają wrodzoną ciekawość dziecka. Nauka w domu nie jest równoznaczna z przeniesieniem szkolnej ławki do biurka w domu. Wręcz przeciwnie! Dziecko uczące się w domu realizuje materiał dużo szybciej niż w szkole. Dzięki temu większość czasu może poświęcać na rozwijanie zainteresowań i pasji oraz kreatywną zabawę. Dzieci w nauczaniu domowym mogą w pełni cieszyć się czasem dzieciństwa, wykorzystując swoją kreatywność. Edukacja domowa sprzyja ponadto naturalnym potrzebom dziecka, takim jak ruch, uzewnętrznianie ekspresji, zaspokajanie ciekawości przez bodźce zewnętrzne. Dziecko uczy się dzięki temu przez praktykę.

Edukacja domowa jest doskonałą alternatywą dla rodziców, którym zależy na tym, by mieć realny wpływ na rozwój swojego dziecka.


Jeżeli masz pytania lub chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na temat edukacji domowej, skontaktuj się z sekretariatem Fundacji Edukacji Domowej.

Opracowała: Aneta Sarnowska

Edukacja domowa- pytania i odpowiedzi Radcy Prawnego


 

Drodzy Rodzice! Każdego dnia nasza Fundacja otrzymuje wiele zapytań dotyczących aspektów prawnych związanych z edukacją domową. W związku z tym, postanowiliśmy przygotować dla Was krótki wywiad z Radcą Prawnym- Krzysztofem Tusińskim, który odpowie na najczęściej zadawane pytania. Serdecznie dziękujemy Panu Krzysztofowi za profesjonalną pomoc oraz wskazanie konkretnych przepisów regulujących problematyczne kwestie 🙂

 

Czy edukacja domowa jest legalna? Na jakiej podstawie prawnej?

Tak. Polskie prawo oświatowe pozwala na to, aby dziecko zamiast w szkole uczyło się w domu[1].

 

Jaki komplet dokumentów musi dostarczyć rodzic, aby zapisać dziecko na edukację domową?

Rodzic przed rozpoczęciem edukacji domowej musi dostarczyć opinię publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej oraz wypełnić 2 oświadczenia określone przez ustawę. Szkoły przyjazne edukacji domowej zwykle pomagają w skompletowaniu wszystkich koniecznych dokumentów.[2]

 

Jak często należy dostarczać do szkoły opinię z PPP ?

Opinię z poradni należy przedstawić za każdym razem, gdy chcemy uzyskać zgodę na edukację domową[3].

 

Czy przejście na edukację domową oznacza, że nie można wrócić do szkoły stacjonarnej?

Rodzic w każdej chwili może zrezygnować z nauki w trybie edukacji domowej[4].

 

Czy po rezygnacji z edukacji domowej i powrocie do szkoły można ponownie przejść na edukację domową?

Tak. Można ponownie przejść na edukację domową.

 

Czy będąc w edukacji domowej można uczestniczyć w wybranych zajęciach w szkole?

Dziecko uczące się w trybie edukacji domowej może uczestniczyć w szkole w szeroko rozumianych zajęciach dodatkowych[5].  Dokładnych informacji w tym zakresie winna udzielić szkoła.

 

Czy przy zapisywaniu dziecka do innej szkoły w Polsce w ramach edukacji domowej istnieją zobowiązania wobec Dyrektora szkoły obwodowej (do której dziecko jest przypisane z urzędu)? Jeśli tak, to jakie?

Dyrektor szkoły, do której dziecko zostało przyjęte na edukację domową musi poinformować o tym fakcie dyrektora szkoły rejonowej[6].

 

Czy jest coś takiego jak edukacja domowa przedszkolna?

Tak, można skorzystać z edukacji domowej już w tzw. zerówce[7].

 

Czy uczeń, który teraz, w trakcie roku szkolnego zmienia szkołę musi przedstawić nową opinię według obowiązujących od 1 września przepisów, czy stara, nadal aktualna jest obowiązująca?

Po zmianie szkoły należy uzyskać ponownie zgodę na edukacje domową.  Proces ten będzie odbywał się już na podstawie nowych przepisów, a zatem wymagane będzie uzyskanie opinii z poradni publicznej[8].

 

Kto ustala termin egzaminów klasyfikacyjnych? Czy rodzic ma wpływ na to kiedy odbywają się egzaminy (np. egzamin w styczniu, a nie w czerwcu)? Czy można samemu zasugerować terminy egzaminów?

Dyrektor szkoły winien ustalić termin egzaminów z rodzicami dziecka[9].

 

Czy rodzic ma prawo towarzyszyć dziecku podczas egzaminów?

Rodzic ma takie prawo. Podczas egzaminu klasyfikacyjnego mogą być obecni – w charakterze obserwatorów – rodzice ucznia.[10]

 

Jakie mogłyby być przyczyny usprawiedliwiające nieprzystąpienie do egzaminów w ramach edukacji domowej- nieskutkujące cofnięciem zezwolenia na ED?

Brak przystąpienia do egzaminu klasyfikacyjnego jest równoznaczny z cofnięciem zgody na edukację domową[11]. W przypadku usprawiedliwienia nieobecności dyrektor szkoły może wyznaczyć jednak termin dodatkowy. [12]

 

Czy Dyrektor Szkoły ma prawo odmówić zezwolenia na edukację domową, jeśli wszystkie formalności zostały dopełnione? Jeśli ma prawo, to w jakich przypadkach?

Dyrektor szkoły ma swobodę w wydawaniu zgody na edukację domową. Może zatem odmówić zgody, nawet jeżeli wszystkie formalności zostały spełnione[13]. Od decyzji dyrektora szkoły można się odwołać do kuratora oświaty[14].

 

Czy dziecko, które nie zda egzaminów musi wrócić i powtarzać klasę w szkole stacjonarnej ?

Brak zdania egzaminów oznacza konieczność cofnięcia zgody na edukację domową i powrót do nauki w szkole stacjonarnej[15].

 

Czy dziecko ucząc się w edukacji domowej możne zrealizować dwie klasy w ciągu jednego roku?

Ciężko na to pytanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wymagałoby to równocześnie uzyskania zgody na edukację domową i indywidualny tok nauczania[16]. Jest to jednak bardzo szczegółowe zagadnienie.

 

Czy ustawa reguluje jak dokładnie mają wyglądać egzaminy?

Jest rozporządzenie, które określa szczegółowe zasady przeprowadzania egzaminów dla dzieci w edukacji domowej[17]. Określa ono m.in. skład komisji egzaminacyjnej, formę egzaminu, przedmioty, z których egzamin musi zdać dane dziecko oraz dokumentację przebiegu takiego egzaminu.

 

Komu jest wypłacana subwencja za dzieci uczące się poza szkołą: szkole czy rodzicom?

Dotację na dzieci pobierające naukę w domu otrzymuje szkoła, do której zapisane jest dziecko[18]. Szkoła z tych środków winna zapewnić przeprowadzenie egzaminu klasyfikacyjnego oraz zapewnić wsparcie edukacji dziecka[19].

 

Czy dziecko, które ma wystawioną przez poradnię orzeczenie o kształceniu specjalnym, może mieć również wystawioną opinię o edukacji domowej?

Przepisy nie wykluczają uzyskania zgody na edukację domową przez dziecko, które posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego[20].

 

 

Krzysztof Tusiński – radca prawny, prowadzi własną kancelarię radcowską, zajmuje się prawem oświatowym od 2009 r., w 2016 r. był członkiem grupy roboczej ds. edukacji domowej powołanej przez MEN, uczestniczy również w poświęconych problematyce edukacji domowej posiedzeniach Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży w Sejmie

 

 

[1] Art. 37 ust.1 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo Oświatowe, dalej jako „Pr.Ośw.”

[2] Art. 37 ust. 2 pkt 2 Pr. Ośw.

[3] Art. 37 ust. 2 pkt 2 Pr. Ośw. – przepis wyraźnie mówi o tym, że w każdym przypadku przed uzyskaniem zezwolenia na edukację domową należy przedstawić opinię publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej

[4] Art. 37 ust. 8 pkt 1 Pr. Ośw.

[5] Art. 37 ust. 7 pkt 1 w zw. z art. 109 ust. 1 pkt 2, 3 i 5-7 Pr. Ośw.

[6] Art. 36 ust. 13 Pr. Ośw.

[7] Art. 37 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 4 Pr. Ośw. – ustawa zezwala również na realizację w trybie edukacji domowej obowiązku rocznego wychowania przedszkolnego

[8] Zgodnie z art. 305 ust. 2 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo Oświatowe decydująca dla ustalenia, które przepisy są właściwe odnośnie edukacji domowej, jest data złożenia wniosku o edukację domową. Do wniosków złożonych do dnia 31 sierpnia 2017 r. stosuje się przepisy ustawy o systemie oświaty. Natomiast w przypadku złożenia wniosku o edukację domową od 1 września 2017 r. będzie należało stosować nowe przepisy, w tym te nakazujące przedstawić opinię publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej

[9] Art. 44l ust. 2 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty

[10] §15 ust. 9 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 3 sierpnia 2017 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych

[11] Art. 37 ust. 8 pkt 2 Pr. Ośw.

[12] Art. 44l ust. 3 ustawy o systemie oświaty

[13] Art. 37 ust. 1 Pr. Ośw. wskazuje, iż dyrektor „może zezwolić”

[14] Kompetencja kuratora wynika z art. 51 ust. 1 pkt 4 lit. b Pr. Ośw.

[15] Art. 37 ust. 8 pkt 2 Pr. Ośw.

[16] Indywidualny tok nauczania uregulowany jest w art. 115 Pr. Ośw. i rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 9 sierpnia 2017 r. w sprawie warunków i trybu udzielania zezwoleń na indywidualny program lub tok nauki oraz organizacji indywidualnego programu lub toku nauki

[17] Mowa o §15 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 3 sierpnia 2017 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych

[18] Art. 26 ust. 1 ustawy z dnia 27 października 2017 r. o finansowaniu zadań oświatowych mówi o po tym, iż niepubliczne szkoły w, który jest realizowany obowiązek szkolny otrzymują na każdego ucznia dotację z budżetu jednostki samorządu terytorialnego

[19] Art. 37 ust. 4 i ust. 7 Pr. Ośw.

[20] Art. 37 ust. 3 przewiduje wręcz pewne ułatwienia dla takich uczniów

 

Chemia nie taka straszna! – eksperymenty


Organizując naukę naszego dziecka w domu, mamy szansę na wykorzystanie przedmiotów niedostępnych w klasie. Co więcej, swojemu dziecku możemy ofiarować więcej czasu, dopilnować jego bezpieczeństwa. Nauka wcale nie musi być nudna, a rzeczy, które są wokół nas, można wykorzystać w ciekawy sposób. Pamiętajmy też, że interesujące przedstawienie zagadnienia może wzbudzić w dziecku pasję i pozytywnie nastawić do dalszej pracy. Świetnym pomysłem jest wykonywanie eksperymentów chemicznych i fizycznych, które mogą być spektakularne przy niewielkich nakładach pracy. Proponujemy Państwu kilka doświadczeń dla przedszkolaków i uczniów wczesnych klas szkoły podstawowej, które z powodzeniem można wykonać w domu.

  1. Samonadmuchujący się balonik

To proste doświadczenie, które pamiętamy z dzieciństwa. Do jego wykonania potrzebujemy:

  • gumowy balon
  • plastikowa butelka
  • soda oczyszczona
  • ocet spirytusowy

Do butelki wlewamy niewielką ilość octu, a do nienadmuchanego balonika wsypujemy dwie łyżeczki sody. Następnie nakładamy balonik na szyjkę butelki. Uwaga! Przy tej czynności soda nie może przesypać się do butelki. Gdy balonik będzie trzymał się na szyjce butelki, delikatnie unosimy go tak, aby soda przesypała się do butelki. Teraz balonik sam się nadmucha.

 

  1. Gumowe jajko

Ten eksperyment wymaga trochę więcej cierpliwości, jednak nie wymaga prawie żadnych działań z naszej strony – wszystko zrobi chemia! Przygotujcie:

  • wysoką szklankę o średnicy większej niż obwód jajka
  • 250ml octu spirytusowego
  • 1 jajko (świeże, surowe)

Do przygotowanej szklanki włóż jajko. Następnie wlej ocet tak, aby całe jajko było w nim zanurzone. To wszystko. Pierwsze oznaki zachodzącej reakcji widać niemal natychmiast: są to pęcherzyki pojawiające się na powierzchni jajka. Jednak na końcowe efekty trzeba jeszcze trochę poczekać. Odstawiamy jajko w occie w bezpieczne miejsce i wracamy do niego na następny dzień. Teraz zamiast skorupki powinna być już tylko cienka błona, a całe jajko powinno być nieco większe niż przed eksperymentem. Czekamy jeszcze jeden dzień. Kolejnego dnia nasze jajko jest już podobne do kauczukowej piłeczki. Można je wyjąć i spróbować odbijać od blatu.

Eksperyment z wykorzystaniem tego samego procesu możemy zademonstrować również dużo starszym dzieciom, objaśniając dokładnie reakcje, jakie zachodzą. Można wykorzystać wówczas na przykład kość z kurczaka, która po takim moczeniu w occie będzie gumowa, a nie łamliwa.

  1. Tulipany w kolorach tęczy

Niebieskie, fioletowe czy nawet czarne – stwórzcie razem takie tulipany, jakie chcecie. Będziecie potrzebowali:

  • kilka białych tulipanów (tyle sztuk, ile chcecie zabarwić)
  • kilka szklanek z wodą jeśli chcemy barwić każdy kwiat na inny kolor lub dzbanek z wodą jeśli chcemy, aby wszystkie tulipany zabarwiły się tak samo
  • dowolne barwniki spożywcze

Teraz przystępujemy do działania. Barwniki rozrabiamy w wodzie, następnie umieszczamy w nich kwiaty. Następnego dnia będzie już widać efekty: nasze tulipany zmienią barwę.

  1. Skąd wiemy, że powietrze jest, skoro go nie widać?

Który rodzic nie spotkał się z tym pytaniem? Takie pytanie to świetna okazja, by wyjaśnić wiele zjawisk występujących w przyrodzie. A my podpowiadamy jak udowodnić istnienie niewidzialnego. Potrzebujemy:

  • świeczkę podgrzewacz
  • szklankę

Podgrzewacz zapalamy. Następnie nakładamy na niego szklankę odwróconą do góry dnem. Świeczka gaśnie, ponieważ odcięliśmy jej dopływ tlenu niezbędnego do procesu spalania.

 

  1. Ciecz nienewtonowska

Brzmi trudno? Co prawda wyjaśnienie tego zjawiska będzie odpowiednie raczej dla starszych dzieci, ale sam efekt eksperymentu będzie interesujący dla maluchów. To także świetna zabawa dla całej rodziny! Jak przygotować taki „magiczny” płyn?

  • pół szklanki wody
  • szklanka mąki ziemniaczanej
  • barwnik spożywczy (opcjonalnie, jeśli chcemy, by powstały płyn był kolorowy)

Ilość składników można zwiększać, zachowując podane proporcje. Podane składniki wystarczy tylko wymieszać. W efekcie uzyskamy ciecz, która pod wpływem naszego ugniatania w rękach będzie zachowywała się jak plastelina. Natomiast gdy przestaniemy się nią bawić – przecieknie nam przez palce.

 

Mamy nadzieję, że wspólne eksperymentowanie będzie dla Was świetną zabawą i okazją do spędzenia wspólnego czasu w nietuzinkowy sposób. Co najważniejsze – dzieci na pewno wyniosą z tych doświadczeń dużo nowej wiedzy!

Po więcej inspiracji zapraszamy na strony:

 

Opracowała: Anna Sałatarow

Walka o edukację domową zakończona sukcesem!


 

We wrześniu 2017 roku do Fundacji Edukacji Domowej zgłosiła się Pani Agata wraz ze swoją osiemnastoletnią córką, prosząc o pomoc. Gdy rozpoczęłyśmy korespondencję, Pani Agata przebywała poza granicami naszego kraju, zaś jej córka Zuzanna przebywała w Polsce pod opieką babci. Uczennica we wrześniu rozpoczęła klasę maturalną w jednym z warszawskich liceów, gdzie starała się o uzyskanie zgody na rozpoczęcie edukacji domowej, ponieważ chciała dołączyć do swojej mamy na czas roku szkolnego jednocześnie realizując obowiązek szkolny poza szkołą. Wszystkie niezbędne dokumenty aplikacyjne zostały złożone u Dyrektora szkoły jeszcze w lipcu 2017 r. Przez bardzo długi czas Dyrektor unikał jednoznacznej odpowiedzi, czy wyraża zgodę na nauczanie domowe. Nauczyciele nie zostali poinformowani o zaistniałej sytuacji, z czego wynikały kolejne nieobecności oraz oceny niedostateczne.

Dyrektor szkoły bardzo nieprzychylnie podchodził do edukacji domowej zainteresowanej uczennicy, która mimo wyjazdu za granicę do mamy, chciała dokończyć swoją edukację w dotychczasowym liceum oraz przystąpić do matury. Na początku października 2017 r., Dyrektor liceum po konsultacji z prawnikiem wystawił decyzję odmowną w sprawie możliwości realizowania obowiązku szkolnego poza szkołą dla osiemnastoletniej uczennicy. Swoją decyzję argumentował pełnoletnością Zuzanny, której z racji wieku nie dotyczy już obowiązek nauki. Decyzja podjęta przez Dyrektora uniemożliwiła uczennicy ukończenie liceum, zdanie egzaminu maturalnego, a także rozpoczęcie wymarzonych studiów w Polsce.

W czasie oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy, Pani Agata została poinformowana przez Dyrektora o groźbie skreślenia córki z listy uczniów. Dyrektor bardzo mocno naciskał na powrót uczennicy do kraju oraz powrót na zajęcia klasowo-lekcyjne. Gdy w połowie października otrzymaliśmy pismo w tej sprawie, nasza zaprzyjaźniona kancelaria sporządziła i wniosła odwołanie od negatywnej decyzji Dyrektora do Mazowieckiego Kuratora Oświaty.

Z końcem grudnia 2017 r. otrzymaliśmy decyzję Mazowieckiego Kuratora Oświaty, która uchyla zaskarżoną przez kobiety decyzję Dyrektora oraz stwierdza, że osiemnastolatka spełnia przesłanki do realizacji obowiązku nauki poza szkołą. Kurator wskazuje, że edukacja domowa jest jedną z form realizacji obowiązku szkolnego przez dzieci przebywające czasowo za granicą. Jest to jednoznaczne z unieważnieniem wszystkich nieobecności i ocen niedostatecznych oraz z możliwością ukończenia szkoły średniej w trybie edukacji domowej.

Obecnie Zuzanna ucząca się w edukacji domowej jest na etapie ustalania wymagań edukacyjnych oraz terminów egzaminów. Pomyślne zdanie egzaminów klasyfikacyjnych pozwoli jej przystąpić do egzaminów maturalnych, co z kolei da jej szansę na rozpoczęcie studiów na wymarzonej uczelni w Polsce.

Na koniec pragniemy pogratulować Pani Agacie wytrwałości w dążeniu do celu. Zuzannie życzymy pomyślnie zdanych egzaminów oraz wielu sukcesów. Serdecznie dziękujemy za możliwość opublikowania  powyższej historii.

Cieszymy się, że mogliśmy pomóc i przyczynić się do pozytywnego zakończenia sprawy Pani Agaty oraz jej córki Zuzanny. Powyższa historia jest przykładem na to, że zawsze warto zawalczyć o edukację dla swojego dziecka. W przypadku walki o edukację domową, nasza Fundacja z radością wesprze Państwa działania. 🙂

Zaczarowany świat przyrody – eksperymenty


Najlepsze wyniki w nauce osiągamy, gdy angażujemy jak największą ilość zmysłów. Dlatego doświadczenia eksperymentalne są wyjątkowo efektywnym sposobem nauki. Zapadają w pamięci na długo, pokazują procesy całościowo, uczą przy okazji rozumowania przyczynowo-skutkowego. Ponadto, sprawiają wiele radości, gdy mamy okazję wykorzystać wiedzę w praktyce. W dodatku jest to dobry pomysł na rozrywkę, która jest kształcąca i pasjonująca. Poniżej przedstawiamy Państwu kilka propozycji naukowych doświadczeń, które z powodzeniem można wykorzystać jako fascynującą część edukacji.

  1. Magiczna szklanka

Jest to doświadczenie z zakresu fizyki i opiera się na działaniu ciśnień. Do wykonania eksperymentu potrzebujemy:

  • szklanka z wodą (niemal wypełniona)
  • kartki papieru

Jedyne, co musimy zrobić, to nakryć szklankę kartką i docisnąć kartkę do krawędzi szklanki. Następnie dość energicznie obracamy szklankę do góry dnem, cały czas trzymając kartę dociśniętą do szklanki. Teraz już kartka będzie trzymała się szklanki nawet przy potrząsaniu.

 

  1. Żywe zapałki

Poprzez to doświadczenie możemy wytłumaczyć dziecku budowę drewna oraz działanie ciśnienia. Dla młodszych dzieci może to być magiczne widowisko. Do wykonania eksperymentu potrzebujemy jedynie pięciu zapałek i kilku kropel wody.

Każdą zapałkę łamiemy na pół, tak, żeby jej nie rozerwać. Następnie układamy zapałki jedna koło drugiej, tak aby utworzyły gwiazdkę widoczną na zdjęciu:

Teraz pozostało już tylko w sam środek gwiazdy wkropić odrobinę wody. Zapałki zaczną się poruszać w taki sposób, że otworzy się przed nami piękna gwiazda.

 

  1. Piasek kinetyczny

To doświadczenie spodoba się zapewne najmłodszym dzieciom, gdyż wytworzony produkt eksperymentu może stać się ich zabawką. Piasek kinetyczny pozwala na zabawę taką, jak w piaskownicy. Jednak budowle z niego wykonane są dużo trwalsze. A co najlepsze: zabawa takim piaskiem jest dużo bardziej higieniczna. Potrzebujemy jedynie:

  • 4 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki oleju
  • barwnik spożywczy (opcjonalnie, jeśli chcemy stworzyć kolorowy piasek)

Możemy wytworzyć większą ilość piasku, zachowując powyższe proporcje. Składniki wystarczy tylko dokładnie wymieszać. Warto pamiętać, że piasek ten po skończonej zabawie najlepiej wyrzucić, bo jest zrobiony z produktów spożywczych, które mogą się popsuć.

 

  1. Tęcza z cukierków

Poniższe doświadczenie ucieszy oko dziecka i rodzica. W dodatku jest niezwykle proste w wykonaniu. Potrzebujemy:

  • biały talerz
  • kolorowe cukierki Skittles
  • odrobina wody

Cukierki układamy na talerzu w kształt koła. Teraz wystarczy tylko polać je delikatnie wodą i odczekać, aż barwniki w nich zawarte stworzą nam na talerzu piękną tęczę.

 

  1. Sztuczny śnieg

Zima w tym roku nie pozwala na zabawy w śniegu? Stwórzcie biały puch w swoim domu! Wystarczą do tego tylko dwa składniki: 8 opakowań sody oczyszczonej oraz jedno opakowanie pianki do golenia. W misce mieszamy sodę z pianką. W trakcie mieszania odczuwalny będzie chłód wydzielany przez mieszaninę. Jednak gotowy do zabawy śnieg będzie dopiero, gdy dokładnie zmieszany odczeka 30 minut w lodówce. Po tym czasie dzieci mogą już cieszyć się zabawą ze śniegiem!

 

Mamy nadzieję, że wykonując te doświadczenia spędzicie Państwo miły czas ze swoimi dziećmi!

Więcej inspirujących doświadczeń możecie Państwo zobaczyć na stronach:

 

Opracowała: Anna Sałatarow

Mamo, tato, chodźmy do teatru!


Teatry dedykowane dla dzieci cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, które wciąż rośnie. Prócz teatrów dziecięcych, gamę spektakli dla najmłodszych oferują w ramach swojego standardowego programu także teatry dla nieco starszych widzów. Chociaż w ostatnich latach kino przyćmiło tradycyjny teatr, to niewątpliwie nadal warto w nim bywać. Odczarujmy to miejsce – z nudy, powagi i niedostępności dla dzieci. Większość instytucji jest coraz bardziej otwarta na najmłodszych. Możliwości jest wiele, warto rozważyć ofertę dla młodszych, jak i starszych dzieci w swoich najbliższych instytucjach kulturalnych. Dlaczego? Podpowiadamy.

 

Walory terapeutyczne

Terapia poprzez sztukę? Jest to możliwe, a nawet coraz bardziej popularne. To rodzaj psychoterapii dostępny dla każdego, w którym poprzez kontakt ze sztuką – czynny i bierny – osoba przechodzi pewną metamorfozę w kierunku poprawy swojego stanu umysłowego i emocjonalnego. Zarówno twórca, jak i odbiorca mogą doznać terapeutycznych właściwości sztuki. Teatr jest szczególnym rodzajem twórczości, która angażuje wszystkie zmysły, pozwala na ruch, dynamikę i improwizację. Świetnym pomysłem na spędzanie wolnego czasu dla dziecka może być udział w zajęciach teatralnych. Warsztaty aktorskie są coraz łatwiej dostępne – czy to w szkołach czy też w placówkach kulturalnych możemy zapisać dzieci na tego rodzaju zajęcia. Dzięki nim młodzież może budować poczucie pewności siebie, stanowi alternatywny sposób rozładowywania energii i negatywnych emocji, bo przecież na scenie potrzebny bywa na przykład krzyk. Jeśli jednak dziecko woli scenę oglądać, a nie na niej występować – także może czerpać korzyści terapeutyczne, będąc odbiorcą dzieła. Wizyta w teatrze oprócz tego jest też wspaniałą okazją do spędzenia czasu z rodziną. Przedstawienia będą stanowiły wspólną rozrywkę, a także staną się nowymi tematami do rozmowy w gronie rodzinnym. Tak więc sztuka może pełnić funkcję terapeutyczną także pod względem budowania i polepszania relacji między bliskimi. Odpowiednio dobrane przedstawienie, korelacja słowa, światła, dźwięku, muzyki, scenografii, ruchów scenicznych – to wszystko doskonale wpłynie na młodego widza, pozwalając na odprężenie przy inspirującej wizualnej lekturze. Z pewnością taki rodzaj terapii pomoże radzić sobie z emocjami i uczuciami dziecka.

 

Inicjator empatii i myślenia

Jednym z głównych zadań sztuki jest oddziaływanie na uczucia odbiorcy. Już antyczni dramaturgowie wiedzieli, że poprzez spektakl widz może doznać swego rodzaju oczyszczenia emocjonalnego, nazywanego katharsis. Mechanizmy te działają także we współczesnych sztukach, a ich podstawą jest utożsamienie się z bohaterem. Dzieci, tak samo jak dorośli, angażują się emocjonalnie w to, co widzą na scenie. Decyzje, które bohater podejmuje, drogi które wybiera, postawy jakie przyjmuje – wszystko to przemawia do nich i zmusza do zastanowienia się i krytycznej oceny. Nasze pociechy przeżywają z bohaterem jego życie i przygody,  identyfikując się z nim. Młody widz, oglądając żywą postać na scenie ma okazję do wykształcenia własnego punktu widzenia. Może zastanowić się, jak on postąpiłby w danej sytuacji i dlaczego. Warto zwrócić uwagę na te aspekty i omówić je z dzieckiem po powrocie do domu. Rozmowa na temat tego, co dziecko widziało i przeżywało jest podstawą do tego, by nauczyć je postaw społecznych, logiki i samodzielnego myślenia. Dzięki temu nauczy się formułować własne sądy, uzasadniać swoje stanowisko. Tak więc poprzez kontakt z teatrem dziecko zyska dobrą okazję do poznania różnych systemów wartości, sposobów, w jaki rozumują i oceniają inni, by móc ostatecznie samodzielnie wybrać swoje własne poglądy.

 

Lekcja kultury

Wyjście do teatru to zawsze wyjątkowe wydarzenie. Specyficzny klimat miejsca i teatralna etykieta to zjawiska, które dotyczą również teatrów dziecięcych, mimo, że są tworzone z myślą o najmłodszych widzach. Taka wizyta z pewnością będzie dobrą okazją do lekcji kultury dla młodszego widza – zarówno tej osobistej, jak i przejawiającej się w oglądanej sztuce. Niezależnie od tego, który teatr wybierzemy, zawsze nasze wyjście będzie się wiązało z przyjęciem pewnej postawy, określonym ubiorem, zachowaniem – wszystkim tym, co zamknięte w teatralnym savoir vivre. Kilka wizyt w teatrze niewątpliwie korzystnie wpłynie na rozwój kulturalny dziecka, zwiększenie zasobu słownictwa i poprawę umiejętności wysławiania się. Innymi słowy: instytucje takie jak teatr pozwalają na zdobycie ogłady. Co więcej, pozwoli na wyrobienie własnego gustu artystycznego.

 

Inspiracja do zabawy

Prywatny, żywy teatr w domu? Zupełnie nowa wersja obejrzanego spektaklu w wersji rodzinnej?  Z pewnością warto spróbować zabawić się w aktorów w domowym zaciszu. Dzieci uwielbiają naśladować, zwłaszcza swoje ulubione postaci z bajek czy kreskówek. Księżniczki, rycerze, superbohaterowie: nasze pociechy mogą nimi stać się choć na chwilę! Również starsze dzieci mają swoich literackich, filmowych, muzycznych idoli, których zachowania z chęcią odtwarzają. Wizytę w teatrze można więc potraktować jako inspirację do wspólnego odegrania baśniowej opowieści, nawet zupełnie improwizowanej, z przygotowaniem prostej scenografii i kostiumów. Na potrzeby inscenizacji nawet przedmioty użytku codziennego mogą stać się rekwizytami. Być może dzieci zaangażują się także w samodzielne wykonanie kostiumów lub rekwizytów – wystarczy udostępnić im kartony, materiały, farby. Nie tylko jest to okazja do rozwoju kreatywności, ale też z pewnością okaże się to fantastyczną zabawą dla całej rodziny.

 

 

Autorki: Anna Gadowska i Anna Sałatarow

 

1 2 3 4