Naucz mnie, tato – czyli aspekt ojcowski w domowej szkole


W edukacji domowej najważniejszym wyzwaniem dla rodziców jest organizacja czasu – rodzinnego, zawodowego i prywatnego. Taki tryb nauczania wymaga, by przynajmniej jedno z rodziców skupiło się na prowadzeniu nauki dziecka, drugie zaś dbało o zaplecze finansowe rodziny. Wobec tego podziału najczęściej to mama gra pierwsze skrzypce w opiece nad dzieckiem, przejmując pełnoetatowe obowiązki kształcenia i wychowania pociechy, tato zaś koncentruje się na sprawach zawodowo-finansowych. Nie jest to jednak powszechna zasada; coraz częściej bowiem także mamy spełniają się zawodowo, pracując na część etatu lub prowadząc własną działalność z domu, a nawet przejmując na siebie rolę finansowej głowy rodziny. W tym kontekście warto uświadomić sobie, że edukacja domowa nie jest domeną jedynie mam, jak podpowiadałby utarty schemat myślenia; co więcej, rola taty w towarzyszeniu dziecku poznającemu świat jest z wielu względów kluczowa. Jakie to względy? Dlaczego rola taty jest tak ważna w nauczaniu domowym?

 

Dwa autorytety

Dziecko potrzebuje czasu i uwagi obojga rodziców. Ważnym jest, by od jego najmłodszych lat odpowiadać na tę potrzebę. W procesie poznawania i rozumienia otaczającego świata role zarówno mamy, jak i taty są niezastępowalne, niezależnie od tego, ilu i jakich nauczycieli spotka na swojej drodze. Maluch szuka odpowiedzi na różne pytania, oczekując znalezienia i potwierdzenia ich u obydwojga rodziców. Jeżeli nie otrzyma odpowiedzi lub będą one sprzeczne, pojawi się dysonans. Ważnym jest, by prezentować dziecku spójny obraz świata i wiedzy o nim, uzupełniając się nawzajem. Niemniej istotna jest perspektywa samych rodziców, którzy także potrzebują siebie nawzajem w przekazywaniu dziecku wiedzy. Rodzice również mają swoje mocne i słabsze strony. Przykładowo, dla mamy lepszym materiałem do pracy z dzieckiem mogą okazać się zagadnienia związane z językiem polskim, polską kulturą, czy językami obcymi, dla taty zaś tematy matematyczne czy historyczne. W sukurs przychodzą tutaj indywidualne predyspozycje, zainteresowania i pasje rodziców, a także ich wykształcenie czy wykonywany zawód. Jeżeli tato jest humanistą, a mama specjalizuje się w zagadnieniach informatycznych, dobrze, gdy ten podział znajdzie również odzwierciedlenie w pracy z dzieckiem. Pozwoli to z pewnością usprawnić wspólną naukę, nie będzie wymagało dużych nakładów czasowych do przygotowania zaplecza informacji na nowy tydzień pracy i uczyni nawet trudniejsze zagadnienia o wiele ciekawszymi i mniej męczącymi zarówno dla rodziców, jak i dzieci.

 

Odciążenie mamy

Tryb edukacji domowej wymaga nakładów czasu i energii, potrzebnych nie tylko do formalnej realizacji określonego materiału lekcyjnego, ale przede wszystkim do zorganizowania go w sposób przystępny dla dziecka, angażujący i pobudzający wyobraźnię. Odkrywanie zdolności i mocnych stron ucznia, praca nad tym, co przychodzi mu z większą i mniejszą trudnością, rozplanowanie programu nauki i jej stosunku do czasu wolnego, również wymagają mnóstwa uwagi opiekunów. Całościowe przejęcie takiej roli przez mamę w pewnym momencie z pewnością poskutkuje zmęczeniem, spadkiem sił, kreatywności i dobrej energii, co wpłynie na jakość pracy z dzieckiem i jego motywację. Tutaj ważną rolę odegrać powinien tata, przejmując część obowiązków związanych z nauką, ale i czasem wolnym – czasem rozrywki i zabawy. Rola taty rozpoczyna się już w momencie pojawienia się pomysłu rozpoczęcia nauki w trybie domowym, po dopracowane jej praktykowanie. Wspólne opracowanie planu działania, rozkładu obowiązków, określenie możliwości czasowych rodziców, priorytetów wychowawczych i zawodowych, wybór i wdrożenie odpowiednich metod pracy z dzieckiem – to tylko kilka wyznaczników, które należy wspólnie przemyśleć i dopracować, by umożliwić sprawne funkcjonowanie przyszłej domowej szkole i jej uczestnikom.

 

Świeżość i spontaniczność

Często to mama jest ostoją spokoju, powagi i zasadniczości, tato zaś od czasu do czasu przełamuje pewne zasady… dla zasady. Dwuosobowy mecz w błocie i deszczu, zamówiona do łóżka pizza zamiast kolacji, spontaniczny wypad na rower bez odrobionego zadania, szaleństwa na śniegu bez szalika i czapki czy popołudnie wolne od regulaminu nieobecnej z powodu wyjazdu mamy – przykłady brzmią zapewne znajomo. Taki stan rzeczy bynajmniej nie wynika z ojcowskiego niedbalstwa czy bezmyślności, po prostu tatowie mają zwykle nieco grubszą, nazwijmy to, mentalną skórę i więcej dystansu do pociech, niż zatroskane mamy. W edukacji domowej to zjawisko okazać się może niezwykle przydatne. To tato będzie tu osobą, która spojrzy z dystansem, zarówno na sposób pracy z dzieckiem, jak i przerabiane zagadnienia, podejmie pominięte tematy zajęć, powtórzy dotychczas przyswojoną wiedzę w – może nieco bardziej – zabawowy sposób. W swoim wolnym czasie może zatroszczyć się także o wolny czas dziecka – czytając, oglądając dobry film, odpowiadając na pytania, których dzieciom nigdy nie brakuje czy samemu inicjując rozmowy dotyczące przyswajanego materiału. Spacer „na barana”, taniec z córką, trochę boksu z synem to dobre sposoby na jednoczesne odreagowanie dnia w pracy i budowanie więzi z dzieckiem. Pytania: Czego się dziś nauczyliśmy? Co było najciekawsze? Co najnudniejsze? mogą być dobrą okazją do powtórki materiału, ale także pochwały ucznia za pracowitość i uważność. Dziecko z pewnością poczuje się docenione, co zmotywuje je do dalszej pracy.

Argumentów można przytoczyć znacznie więcej, mianownik wciąż pozostanie taki sam: w edukacji domowej nie może zabraknąć taty. Jego rola, obok matczynej, jest niezwykle istotna zarówno w procesie przygotowania i wdrożenia trybu edukacji domowej, jak i później, w towarzyszeniu dziecku i mamie w aspektach wychowawczych i edukacyjnych. Potrzeba uwagi, zainteresowania, maksymalnego oddania dziecku, rozłożona na możliwości obojga rodziców, spotka się z wieloaspektową odpowiedzią, zapewniając komfort i satysfakcję wszystkim uczestnikom domowej szkoły i wzmacniając rodzinne więzi.

 

 

Anna Gadowska

Related Posts